Zarzuty dla pracowników IMGW. Moje zdanie na ten temat



  • Muszę przyznać, że bardzo długo się zbierałem z napisaniem postu o aktualnej sytuacji alertowej Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Chciałem również wyrazić swoje zdanie na temat postawionych zarzutów dla dwóch meteorologów z IMGW.

    Od tragedii w Suszku minęły już ponad dwa lata. To czas wielu zmian, prób i błędów. To także czas na moją ocenę sytuacji związanej z wprowadzenie alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

    Rządowe Centrum Bezpieczeństwa

    Przypomnę całą sytuację

    11 Sierpnia od strony południowo zachodniej do Polski dotarł potężny Mezoskalowy Układ konwekcyjny w którym rozwinęła się niszczycielska burza wiatrowa (derecho). Był to chyba jak do tej pory jeden z najpoważniejszych incydentów burzowych. Burza zanim dotarła nad północną Polskę widoczna była już na radarach 3-4 godziny wcześniej i wzbudziła niemałe zainteresowanie wszystkich obserwatorów pogody.

    Porywy wiatru punktowo przekroczyły 150 km/h powodując niewyobrażalną skale szkód materialnych. Najważniejszym aspektem tej mega burzy była jednak śmierć 2 harcerek z obozu z Suszku.

    Po tej tragedii w sieci zawrzało.

    Zaczęto natychmiast szukać winnych całej tragedii. Padło oczywiście na Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, który w czasie przechodzenia nawałnicy wydał 2 stopnień ostrzeżenia. Szkopuł w tym, że powinien wydać 3.
    Całe IMGW zostało niemal zrównane z ziemią przez obserwatorów i pasjonatów pogody.

    "Biorą kasę i nie ostrzegają"
    "Do pierdla z nimi"
    "Winni śmierci"

    To tylko niektóre wpisy, które utkwiły mi pamięci.
    Biorą kasę? Niech się uderzą w pierś wszystkie organizację, które są sponsorowane, a których tam nie było.

    Minęło już sporo czasu i przy zimnej głowie postanowiłem swoje zdanie wyrazić na ten temat.

    Na początku chciałem jednak zadać chyba sobie jedno zasadnicze pytanie. Skoro był to obóz przetrwania i prawdopodobnie harcerze pozbawieni byli telefonów, to jak miało do nich dotrzeć ostrzeżenia, które o burzach były wydane niemal od samego rana i chyba większość pasjonatów to zrobiła? Jednym słowem, powinniśmy spać spokojnie, bo ostrzegaliśmy :D. No to IMGW też ostrzegało, ale trzeba było postawić zarzuty osobom, które zamiast 3 stopnia wydało tylko 2.....No to biada wszystkim pasjonatom, którzy albo wcale nie wydali ostrzeżenia, albo je zaniżyli. Proponuję od razu postawić im także zarzuty i wtrącić do lochu. Z drugiej strony sam fakt, że był to obóz przetrwania dla młodzieży......hmmm.

    Zastanawiam się nad procedurami urzędowymi powiadamiania podmiotów w przypadku wydania 3 stopnia ostrzeżenia przez IMGW. Czy gminy bądź starostwa mają obowiązek ostrzegania organizatorów większych imprez plenerowych, bądź w tym przypadku zarejestrowanych obozów harcerskich przed ewentualnym niebezpieczeństwem
    Jeśli mają, to im też należy postawić zarzuty.

    Jeśli nie?

    Są niemal nie do ruszenia.

    Niestety nie znam owych procedur, wiec się nie wypowiadam, ale może ktoś zna?

    Moim zdaniem brakuje przede wszystkim elementarnej wiedzy meteorologicznej. Chodzi mi tu głównie o obserwację nieba i szybkiej analizie - czy grozi nam niebezpieczeństwo.

    Przykład z Suszku jest prosty i jasny:

    • Idzie "stroboskop" (błysk za błyskiem)
    • Burzę słychać niemal nieprzerwanie
    • z minuty na minutę jest coraz bliżej

    To wiecie co? To zarządzam prewencyjną ewakuację obozu i spier....m w bezpieczne miejsce.

    Tym razem się nie udało, bo zabrakło wiedzy, a może po prostu zachowanie dowódców przypominało to najczęściej spotykane, czyli - "Na pewno przejdzie bokiem". Tego się nie dowiemy.

    Kiedyś sam pisałem e-maile do gmin i starostw o możliwość przeprowadzenia prewencyjnych, krótkich szkoleń z zachowania się podczas zbliżania się niebezpieczeństwa ze strony pogody. Co więcej, chciałem nauczyć ludki podstawowej wiedzy na temat chmur i groźnych zjawisk - czyli np która chmura może być dla mieszkańców np wsi groźna i jakie konsekwencje niesie.

    Jak myślicie, jaki był odzew? Niemal zerowy. A chciałem dobrze,

    Rządowe Centrum Bezpieczeństwa już trochę działa i wg opinii internautów jak i specjalistów póki co przynosi mierne efekty. Niestety jest to prawdą, W wielu przypadkach alert dochodzi albo zbyt późno, albo wcale go nie ma.

    Jednak pewnie nie będziecie podzielać tego co napiszę, ale to jest moje zdanie na ten temat i mam prawo je wyrazić.

    Po pierwsze zajęto się jedynie burzami (upał i wichura to nie zagrożenie), które są piekielnie trudne do prognozowania nad danym obszarem. Wzięto pewnie pod uwagę fakt, że skoro burza w Suszku miała monstrualne rozmiary, to każda burza tak wygląda. No....niestety nie. Ostatnio linkowałem wpis do bloga - Dlaczego lepiej bać się burzy?.
    Burze punktowe, nawet o charakterze superkomórkowym, mogą:

    • nagle się rozwinąć
    • nagle zniknąć
    • zmienić trajektorię.

    Alerty są wysyłane poprzez nadajniki, które umiejscowione są w różnych częściach Polski. Pamiętajcie, że dany nadajnik, ma określony obszar działania. Przykład. Nadajnik stoi w Warszawie i sięga sygnałem nad Pruszków. Nad Warszawę nadchodzi burza - zostaje wysłany alert do konkretnego nadajnika. Tymczasem mieszkańcy Pruszkowa także odbierają alert który....może ich nie dotyczyć. No i później ludki ignorują ostrzeżenia, bo skoro dostałem alert i nic nie było, znaczy, że się mylą. Myślę, że tutaj sporną kwestią jest zasięg nadajnika, a punktowość zjawisk. Moim zdaniem nie da się idealnie wycyrklować w punkt uderzenia burzy.

    Niestety, ale są też spore niedociągnięcia. Ostatnio ostrzeżenia przychodziły po fakcie. Wiele osób oburzało się, że o to, że burza już była, a alert dostali wieczorem.
    Może burze rozwinięte do południa zaskoczyły Centrum bezpieczeństwa i w końcu ktoś prewencyjnie wydał ostrzeżenie na wieczór (po fakcie). Taki stan rzeczy utwierdza mnie w przekonaniu, że nikt nad radarem nie siedzi i nie śledzi aktualnych skanów. Może strzela w te ostrzeżenia - uda się lub nie. Nie wiem....

    Burze burzami - jeden z najtrudniejszych tematów do alertów, ale co z innymi zagrożeniami ze strony pogody?

    Perfekcyjnie rekordowy upalny czerwiec. Temperatury prawie docierają do 40 stopni i co? Ja Wam powiem, że alertu nie dostałem.

    Taka temperatura może zabić, co więcej,wystarczyło alert wydać rano i....się sprawdza. W momencie kiedy na warsztat brane są jedynie wspomniane wcześniej zjawiska burzowe, które ostatnio są intensywne, ale nadal mają charakter lokalny, system nie ma szans na jakiekolwiek powodzenie, a już na pewno nie na zaufanie.

    Jesień, zbliża się głęboki niż nad Bałtyk. Spodziewane porywy wiatru mają dochodzić na nizinach do 120 km/h....alertu brak. (Tak wiem, to nie jest alert w czasie rzeczywistym, ale tak wielkoskalowe zjawiska trafniej przewidzieć)

    Podsumowując. System nadal będzie olewany jeśli nie będzie dopracowany i się z tym absolutnie zgadzam. Natomiast z zarzutami dla ludków z IMGW już nie. I mimo, że na początku zgadzałem się z "tłumem", to po "wytrzeźwieniu" już nie.
    Niestety wiem także, że za oczernianiem idą lajki i to powoduje bunt.

    Ludzie powinni mieć swój rozum i wiedzieć, co ich ze strony pogody czeka. Zawsze mówię, że obserwacja nieba nie zastąpi żadnego ostrzeżenia nawet od najmądrzejszego specjalisty.

    Miłej soboty.

    Jarosław Turała

    My fanpage


Log in to reply
 

Windyty, S.E. - all rights reserved. Powered by excellent NodeBB
NodeBB & contributors, OSM & contributors, HERE maps